Rejsy morskie
Jesień na Bałtyku 2009 PDF Drukuj
Wpisany przez Adam R.   
niedziela, 14 marca 2010 17:41

Jesień na Bałtyku 2009. 

Planowanie rejsu związane jest zawsze z wyzwoleniem ukrytych marzeń, związane z wyborem akwenu, trasy i jachtu, a co najważniejsze ze skompletowaniem załogi, bo to żeglarze prowadzą jachty po morskich szlakach naszych marzeń.

I od pozyskania akceptacji udziału w rejsie, już w lutym tego roku zaczęliśmy organizację tegojesiennego wypadu na Bałtyk. W rejsie zgodzili się uczestniczyć Piotr Król -"King" z zaprzyjaźnionego klubu "Szkwał", Bogusław Widlarz - kolega żeglarz z KWK Piast, ZbyszekStańczyk, Jan Zimoń, Ireneusz Matusiak - kolega żeglarz z KWK Piast, Andrzej Szerszeń - "Ajok"i Krzysztof Szerszeń - "Hornet",który jednogłośnie i bez żadnego sprzeciwu ogłosił się skiperem wyczarterowanego na dwa tygodnie jachtu Sun Odyssey33 o nazwie "Haddock". Dla dociekliwych zaznaczę, że nazwa ta, to imię właściwe jednej z bardzo smacznych i trudnych do złowienia ryb żyjących w zimnych wodach Morza Północnego.

No i zaczęliśmy organizację rejsu, załoga i jacht już jest, termin wyznaczony na 19.09.2009r. do 03.10.2009r. została kwestia gdzie? Ponieważ jacht miał wypłynąć z Trzebieży, gdzie jest jego port macierzysty postanowiliśmy zwiedzić zakamarki Bałtyku zachodniego i z takim nastawieniem przed południem 20.09.2009r. wypłynęliśmy w pięknym jesiennym słońcu, niesieni podmuchami południowo-zachodniego wiatru na spotkanie z naszą przygodą, celem była wyspa Zelandia i na taki namiar położyliśmy jacht. Lecz jak to zwykle bywa przyroda wzięła nasze plany w swoje ręce, po kilku godzinach wiatr zaczął kręcić w kierunku zachodnim, by przejśćdo północno-zachodniego, na szczęście Eol nie żałował nam podmuchów i w 4 do 6w skali Beauforta cięliśmy w bajdewińdzie fale Bałtyku. Cóż nam pozostało, prognoza niestety nie była korzystna więc zrezygnowaliśmy z pierwotnych planów i jak przystało na dżentelmenów położyliśmy jacht w kurs baksztagowy i skierowaliśmy się na ulubioną wyspę polskich żeglarzy, na Bornholm, w godzinach wieczornych, następnego  dnia po wypłynięciu zawinęliśmy do portu Ronne, marina ze wszechmiar europejska, bosman"sprzedał" nam kody do sanitariatów, wyraził zgodę na postój w opustoszałym już o tej porze porcie jachtowym i po kolacji przeszliśmy się zaułkami uroczego miasteczka.

Kolejnym wybranym przez nas portem było szwedzkie Simirhamns w zatoce Hano, polecam, port jachtowy dobrze osłonięty, bosman przyjazny, miasteczko ciekawe a ludzie szczodrzy, co odczuliśmy kupując za 5szwedzkich koron 7,5kg świeżego śledzia. To dopiero była uczta. Jan Zimoń przyrządził go na dwa sposoby, z rusztu i w kokilkach, kto pływał z Janem zna jego kulinarne i muzyczne talenty, a świeży śledź palce lizać.

W dalszej drodze wyruszyliśmy do Wisby na Gotlandii, oczywiście ciągle baksztagowym kursem i prędkością do 8kn, co mile poruszało nasze żeglarskie serca. Wiatr powiewał do 37kn, ale patenty do refowania grota i rolowana genua uprzyjemniały kolejnym wachtom zmagania z naturą.

Do portu w Wisby wpłynęliśmy po północy i brzask nas zastał przy gitarach, szantach i toastach za "cudowne ocalenie", kontakt z  Panią bosman,        160 koron za postój i cały basen portowy nasz, pustki na Bałtyku, jachty które pływają noszą polską banderę. Tym , którzy zwiedzili Wisby niebędę opisywał jego uroku, mury obronne, stare kamienice, wąskie uliczki, park botaniczny i całe mnóstwo klimatycznych restauracji, tylko piwo drogie, ale wybór duży. A, że był to weekend i czekaliśmy, aż przejdzie"sztormowy" niż, zabawiliśmy na Gotlandii dwa dni. Nie było już czasu czekać na korzystniejsze (czytaj baksztagowe) wiatry i w poniedziałkowe przedpołudnie wyszliśmy na morze w kierunku Kalmarsundi znowu niestety wbrew wcześniejszym prognozom wiatr zaczął kręcić na północ wraz z następnym niżem znad wysp brytyjskich. Licząc mile i godziny dzielące nas od portu macierzystego kolejny raz zmieniamy plany i halsując dwie doby wzdłuż Olandii docieramy w drodze do Świnoujścia do portu Neksona Bornholmie. W porcie kilka jachtów, w tym piękny Opal II sy"Jagielonia", wieczór szantowy,prysznice, zwiedzanie miasteczka i o poranku kierunek na południe, a wiaterek z lekkiego zefirka tężeje do 30kn, by w nocy pogrozić nam przez Witowo Radio sztormem. Zmierzamy na rutę podejściową do Świnoujścia. Ruch duży, statki wpływają i wypływają , zgłaszamy profilaktycznie na kanale 12 naszej UKF-ki zamiar wejścia i otrzymujemy pozwolenie z jednoczesną informacją o ruchu statków. Kilka zdań o pozycji,prędkości i życząc dobrej nocy oficerowi z Trafic Control włączamy się w ciemnościach i zaciekłym deszczu w rutę prowadzącą do główek portu z majestatycznymi wiatrakami. Po drodze kilka wychodzących statków, w ciemnościach naprawdę ogromnych i około trzeciej sakramentalne "tak stoimy" oznacza koniec rejsu, a dla drugiego oficera jest hasłem do wydobycia ukrytych zapasów.

W ciągu 172 godzin przebyliśmy 618 mil morskich, w tym 162,5 pod żaglami, 9,5 na silniku i 120 godzin postoju w portach Ronne, Simirhamns, Wisby i Nekso .

Kolejna przygoda już za nami, jak zawsze plany na następne wyprawy.

Jedno co najważniejsze, nić przyjaźni coraz mocniejsza, poznaliśmy uroki swobodnego żeglowania bez koniecznego w przeszłości stażowego "orania" morza, jacht nowoczesny dostosowany do naszych, coraz wyższych wymogów, no cóż z wiekiem człowiek staje się coraz bardziej wymagający i wracamy do domów czując w nozdrzach zapach morza i sól na wargach. Do spotkania na kolejnym rejsie.

                                                                                              w imieniu załogi -Hornet-

 

 

 

 

ps. w osobnym załączniku przesyłam kilka fotek

 
Morze Północne, fiordy i szkiery - Rejs morski 15.07 - 30.07.2006 PDF Drukuj

Po kilku tygodniach merytorycznych przygotowań wyruszyliśmy na rejs na Morze Północne. Na dwa tygodnie, od 15.07.2006r. do 30.07.2006r. naszym żeglarskim domem został dwumasztowy, drewniany kecz „Gwarek”.

 

Więcej…
 
„Pożegnanie lata na Bałtyku” 24.09 – 1.10.2005r. PDF Drukuj

Już po raz kolejny grupa żeglarzy z naszego klubu wzięła udział w morskiej przygodzie na Bałtyku.

 

Więcej…
 


© 2008 Klub Żeglarski Ziemowit | Joomla Template by vonfio.de